wtorek, 21 października 2014

Rozdział #5

BYŁO JUŻ RANO NIESTETY USNEŁAM Z VICTORIĄ NA KANAPIE WSZYSTKO MNIE BOLAŁO OBUDZIŁAM VICTORIE ONA POSZŁA DO ŁAZIEŃKI JA ZA TO DO KUCHNI W KTÓREJ BYŁ OCZYWIŚCIE NIE KTO INNY JAK NIALL
O -Hej Niall co dziś robicie ?

N -Cześć nie moge teraz rozmawiać -odwrócony tyłem mówił do mnie.

O -a co ty robisz ? -zapytałam spokojnie

N -śniadanie -spojrzał się na mnie ze zdziwieniem -a czemu pytasz ?

O -dla kogo dla sąsiadów robisz te jedzenie- otwierając lodókę i wyjmując mleko zapytałam.

N -co? a no tak takie geny ...-i poszedł siąść do stolu.

O -nie Harry jest zupełnie inny ,sam zobacz nawet nie wie pewnie jak mam na imię a juz tu kilka dni jestem-powiedziałam siadając obok nialla i jedząc płatki z mlekiem.

N -on pewnie wie jak ty masz tam na imie ...?-w tej chwili wszedł do kuchni Louis z Liamem którzy to słyszeli.

Lu.-haha ale Niall sobie z ciebie jaja robi ale każdy wie jak masz na imie -stał koło niej i klepał ją po ramieniu.

O- tak mówisz to jak mam na imie ?-zapytała gdy weszła Victoria.

V-oj wezcie chłopaki przestańcie się z nią drażnić to jest moja Olivka-mocno ją przytuliła.

Li- twoja i nasza -powiedział Liam z opiekuńczym uśmiechem xD

O- ja moge być tylko tych fajnych osób

Lo-Niall to odpadasz -powiedział żartobliwie Louis i wszyscy się śmieli wszedł do kuchni Harry

H-co tam z czego się śmiejemy

V-kłucimy się o Olivke

H-o moją siostrzyczke

O- do siostry to ty ze mną masz daleko ale mów sobie co chcesz ja wiem swoje-powiedziała i poszła do pokoju po plecak i przebrać się w strój do wyjścia ubrała to :

GDY OLIVIA SIĘ UBIERAŁA W KUCHNI JESZCZE TRWAŁA ROZMOWA PRZY JEDZENIU ŚNIADANIA

Lo-alee Harry masz super siostre

H-nie wiem o co jej chodzi kiedyś zachowywała się jak bym był prawdziwym jej bratem a teraz nic o niej nie wiem .

Li-może pogadaj z nią na osobności albo zabierz ją gdzieś z Victorią żeby nie czuła dziwnie

V-mi się ten pomysł podoba a tobie Harry?

H-ok tylko gdzie ją zabrać co ona lubi ?

V-Olivia jest super dziewczyną może do pizzeri lub do muzeum figur woskowych Zayn mi mówił że rozmawiała ze znajomymi z otwartymi dzwiami że by chciała tam pojechać.

H-to do muzeum a puzniej do pizzeri

N-a moge z wami ?

H-ok dojdziecie na pizze wszyscy nawet pan Malik którego nie ma gdzie jest Zayn?

GDY JUŻ WSZYSCY KTÓRZY BYLI W KUCHNI SZYKOWALI SIĘ DO WYJŚCIA JA JESZCZE MIAŁAM NASTAWIONE UCHO DO DZWI KUCHENNYCH I POCZUŁAM ŻE KTOŚ BOTYKA MOJE RAMIE ODRUCIŁAM SIĘ TO BYŁ ZAYN
Z-Moge przejśc ?-zapytał z uśmiechem

O-jasne przepraszam ja tylko...-i przerwał mi

Z-podsłuchiwałaś rozmowe tak ?

O-tak ale to nic takiego włąsnie pytali o ciebie -mówiłam cicho i spokojnie.

Z-ok to moge wejsc do kuchni ?

O-aaa no tak właz -odsunełam się i poszłam w strone ganku gdy zobaczyłam fortepian w salonie pomyślałam żem usze kiedyś zagrać na nim .

WSZYSCY WYCHODZILI Z DOMU VICTORIA ZAWIOZŁA MNIE SAMOCHODEM DO SZKOŁY A CHŁOPAKI POJECHALI DO STUDIA.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz